Myślę na wszelki wypadek
Całkiem niedawno głośna była reklama Alior Banku obiecująca 11% na lokacie nocnej, czyli takiej, na której odsetki naliczane są… tylko w nocy. Rzeczywiste oprocentowanie wynosiło zatem 5,5 proc. W sumie i tak nieźle, jeśli porównać z 5% na Lokacie Solidnie Pracującej oferowanej przez Bank BGŻ. Ale zaraz, przewijamy stronę internetową i – już dużo mniejszą czcionką – czytamy, że takie oprocentowanie dostępne jest jedynie dla klientów, którzy zdeponują powyżej 100 tys. zł. Inaczej trzeba się zadowolić oprocentowaniem od 4,25% do 4,55%.
Ale i tak nic nie przebije niegdysiejszych mistrzów kreatywnego marketingu bankowego. Dwa lata temu PKO BP zaproponował lokatę na 10,5%. Świetne oprocentowanie? Niekoniecznie, bo tyle mogliśmy zarobić dopiero po 18 miesiącach - w skali roku lokata dawała jedynie 7%. Właściwie trudno tu się do czegoś przyczepić, bo przecież wszystko było napisane. A że małym drukiem i głęboko ukryte? Miejmy tylko nadzieję, że Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, dotrzyma danego słowa i jego bank nie będzie już oferował klientom zbyt kreatywnych marketingowo produktów.
Lokaty to jednak tylko część bankowej oferty. Prawdziwe pole do popisu dla specjalistów od reklamy otwiera się dopiero przy kredytach. Ileż gwiazdek, niedomówień, haczyków i pułapek spotkamy w reklamach szybkiej i łatwej gotówki! Taki na przykład kredyt w Eurobanku z ulgą 50% wydaje się świetną ofertą ale tylko do momentu gdy wczytamy się w ciąg dalszy oferty. Ulga dotyczy jedynie oprocentowania nominalnego, do kredytu doliczane jest 5% prowizji oraz dwa ubezpieczenia. W konsekwencji klient płaci więcej niż w przypadku zwykłego kredytu. Ale i reklama nie kłamie: przecież kredyt ma rzeczywiście o połowę obniżone oprocentowanie…
A może w takim razie zastrzyk gotówki z oprocentowaniem od 10,8%? Oferta Banku BGŻ wygląda świetnie, jednak tylko do czasu, gdy dowiemy się, że odsetki są naliczane z góry od całej kwoty, a nie od kapitału malejącego. Taki sposób naliczania jest dla klienta najmniej korzystny, więc mimo, że w reklamie oprocentowanie wydaje się bardzo atrakcyjne, to w rzeczywistości produkt nie jest już tak atrakcyjny.
Kreatywności nie brakuje też w Banku Millenium, który kusił możliwością wzięcia kredytu mieszkaniowego na 100% wartości nieruchomości bez wkładu własnego, bez prowizji i dodatkowo z niskim oprocentowaniem. Tyle, że w reklamie zabrakło drobnego szczegółu: nie istnieje możliwość, by połączyć wszystkie korzyści u jednego klienta. Jeśli bez wkładu własnego, to z prowizją 2% i odwrotnie. Niskie oprocentowanie? Tak, ale tylko przy wkładzie własnym powyżej 70%.
Bankowe reklamy atakują nas na każdym kroku. Tania i łatwa gotówka ma być dostępna na wyciągnięcie ręki, podobnie jak sowite zyski z lokaty, jednak zanim podejmiemy decyzję dotyczącą naszych pieniędzy warto sprawdzić dokładnie ofertę. Poprośmy w oddziale o wypisanie wszystkich kosztów i zysków i o zrobienie symulacji, w której wyszczególnione będą wszystkie raty. Przede wszystkim przeczytajmy jednak dokładnie umowę i nie wierzmy w uśmiechy bankowych doradców. Niech i dla nas nasze pieniądze zaczną być najważniejsze.
Dziś piszemy również o:
Pieniądz:
Gospodarka:
Ubezpieczenia:
Informacja gospodarcza:
Kariera:
Marketing:
Technologie:
Excludere:
Zobacz także
Sonda
Czy kryzys w Grecji zagraża klientom Polbanku?
-
42%
-
42%
-
15%
Polecane artykuły
Komentarze na forum
Marcus Buckingham Lecture
The Lavin Agency presents Marcus...
Wywiady
Klub Bankowej
Nazwa "bank" pochodzi od włoskiego słowa banco, oznaczającego ławkę, przy której pracowali włoscy ...więcej

