Banki

2010-12-16 15:25:46

Jesteśmy przedłużeniem banku

Współcześnie ubiór nie tylko zdobi człowieka, ale także bardzo wyraźnie określa jego miejsce w społeczeństwie.




GB: Dlaczego każdy z nas ocenia drugiego na podstawie tego co widzi?

Agnieszka Jelonkiewicz: Żyjemy w czasach „kultury obrazkowej", w których wygląd zewnętrzny człowieka bardzo wyraźnie określa jego miejsce w społeczeństwie. Sami często nie chcemy się do tego przyznać, ale każdy z nas bardzo szybko „przykleja etykietkę" drugiej osobie podczas bardzo krótkiego procesu zwanego pierwszym wrażeniem. To zaledwie kilkanaście sekund, w trakcie których „widziany obrazek" - druga osoba - przekonuje nas do siebie lub nie.

Znany amerykański socjolog Thomas Sowell, badając zmiany zachodzące w społeczeństwach, zauważył że ludzie otaczają się coraz większą liczbą przedmiotów-gadżetów, za pomocą których „kodują" swój odbiór. Jednocześnie pilnie obserwują tysiące otaczających każdego z nas szczegółów (spinki do mankietów, markowe zegarki, pióra, buty, laptopy, palmtopy, samochody, itp.). Wszystko to, co może pomóc określić grupę, z którą można danego człowieka zidentyfikować. Inaczej mówiąc, dzięki tym rzeczom w ten sposób, ludzie ułatwiają sobie wzajemny własny odbiór, poprzez szybkie „przeczytanie obrazka".

GB: Czyli nasz strój jest takim obrazkiem i co można z niego obecnie wyczytać?

Agnieszka Jelonkiewicz: Dawniej, wygląd stroju był uzależniony od czynników klimatycznych i terytorialnych. Ponadto w przeszłości o kolorze, kroju i gatunku materiału, z którego miało być uszyte ubranie, decydowało prawo i podział społeczeństwa na klasy. Obecnie mamy korporacyjną uniformizację - dress code - w strukturach której również można zaobserwować podział pracowników na poszczególne szczeble hierarchii korporacyjnej. Normą jest, że w międzynarodowych firmach nowo przyjęci pracownicy często przechodzą obowiązkowe szkolenia w zakresie przestrzegania reguł wizerunku oraz reprezentacji.

GB: A czy Internet w jakimś stopniu wpłynął na sposób ubierania się?

Agnieszka Jelonkiewicz: Ma coraz większy wpływ, choć głównie dotyczy lekkiej mody, a nie zaś stylu klasycznego. W tym ostatnim przypadku Internet jest źródłem wiedzy o tym, co zmieniło się w detalach, a nie w kanonie.

GB: Mówi Pani o kanonie i detalach, ale wystarczy wejść do sklepu z odzieżą i można się zagubić.

Agnieszka Jelonkiewicz: Obecne kanony stroju są trudniejsze do odczytania, bowiem także stroje uległy ujednoliceniu. Dlatego poszukując konkretnych i uniwersalnych reguł definiujących podział strojów na oficjalne, typu biznesowego, czy prywatne lub odświętne, można znaleźć się w kłopotliwym położeniu. Dziś umiejętność dobierania stroju odpowiednio do sytuacji, często opiera się na własnym doświadczeniu i nierzadko na wrażliwości estetycznej.

 

GB: A jak ktoś nie ma, ani doświadczenia, ani wyczucia estetycznego?

Agnieszka Jelonkiewicz: Powinien zasięgnąć rady eksperta, który pomoże mu zdefiniować jego wizualny wizerunek.

GB: Czyli co?

Agnieszka Jelonkiewicz: Kolor oczu, włosów, karnacja skóry, budowa sylwetki to wszystko jest ważne w doborze właściwych strojów i detali. Czasem trzeba zmienić wszystko, a czasem wystarczy niewiele.

GB: Jak odróżnić strój oficjalny typu biurowego od stroju prywatnego? Co może Pani poradzić zagubionym lub wahającym się?

Agnieszka Jelonkiewicz: W pracy zawsze warto trzymać się reguł stylu klasycznego i podstawowych zasad elegancji. Te wartości nigdy się nie zestarzeją. Dzięki temu będzie można zachować właściwą proporcję pomiędzy tymi dwoma wizerunkami. Warto także pamiętać, że wygląd w pracy powinien pasować do wizerunku firmy, którą reprezentujemy. To tak jakbyśmy byli „przedłużeniem" eleganckiej fasady banku. Jeśli bank ma kojarzyć się z fachowością, zaufaniem i profesjonalizmem, to taki sam powinien być wizerunek pracownika. Kompetencje, sumienność, dobre maniery, których oczekuje się od ludzi biznesu nie uznają nonszalancji w sposobie bycia i ekstrawagancji w ubiorze. Poza tym, schludnym i dostosowanym do sytuacji wyglądem wyrażamy szacunek nie tylko wobec siebie, kolegów w pracy, ale przede wszystkim względem klientów banku.

GB: Jak rozpoznać styl klasyczny, czyli elegancki?

Agnieszka Jelonkiewicz: Klasyka była i jest gwarantem garderoby eleganckiej, spokojnej, trwałej, o doskonałej linii. Klasyka nigdy nie była łączona z bylejakością, marnym szyciem i kiepskim krojem, a raczej z perfekcją wykonania stroju i dbałością o każdy jego szczegół. Siłą jej jest ponadczasowość i niezależność od chwilowych trendów, zawirowań, czy kaprysów mody. I co ciekawe o ludziach używający tego stylu mówi się, że mają gust.

Podstawową zasadą elegancji jest strój dostosowany do sytuacji, bowiem elegancja nigdy nie lekceważy ogólnie przyjętych norm. Czyli będzie  to taki wizerunek, który nas nie ośmieszy i jednocześnie nie wprawi w zakłopotanie naszego otoczenia. Poza tym, elegancja ściśle związana jest z dobrą jakością tkanin, z których uszyte jest ubranie, ze schludnością - czyli czystością stroju, jak i samej osoby. Elegancja kojarzy się z dyskrecją, a to dotyczy zarówno kultury osobistej, jak i ilości ozdób noszonych na sobie. Często łatwiej jest wyrazić czym elegancja na pewno nie jest. A nie jest zbytnim luzem, najchętniej ostatnio interpretowanym jako „casual". Elegancja nie jest też prowokacją. Człowiek elegancki nie prowokuje ani swym zachowaniem, ani strojem. W szafie kobiety eleganckiej nie ma miejsca na głębokie dekolty, mini spódniczki, czy koronki noszone od samego rana. Podobnie elegancki mężczyzna nie założy wymiętego garnituru, brudnych butów, czy za krótkich skarpetek.

GB: A dlaczego kobiety w Polsce radzą sobie lepiej w doborze stroju niż mężczyźni?

Agnieszka Jelonkiewicz: To ma swoje uzasadnienie. Styl klasyczny towarzyszy kobiecie od chwili, gdy w wyniku walki o równouprawnienie jej szafa wzbogacała się o kolejne rzeczy zapożyczane z męskiej garderoby. Panie zaczęły nareszcie szukać - i słusznie - wygody oraz funkcjonalności w swoich strojach. Nowa odzież, dla kobiet pracujących zawodowo, miała podkreślać ich kompetencje, a do tego musiała być elegancka i zarazem prosta.


GB: W takim razie, w co kobieta winna się ubierać, by mieć styl świadczący o jej profesjonalizmie?

Agnieszka Jelonkiewicz: Kobieta chcąc ubrać się do pracy może wybierać między garniturem a kostiumem. Mogłoby się wydawać, że jest to monotonny wybór - jednak wcale tak być nie musi. Rzeczywiście, do pracy nie można założyć wszystkiego. Na szczęście. Błyszczące materiały, ciężka biżuteria, ostre kolory, za krótkie spódnice, za duże dekolty po prostu nie pasują do miejsca, gdzie stawia się na profesjonalizm, sumienność i kompetencje. Zostaje więc czysty styl i nieagresywna moda. Damska garderoba powinna być dopasowana do sylwetki, metryki i miejsca, w którym kobieta pracuje.

Ubranie nie może być zbyt krótkie, ani zbyt obcisłe. Najlepiej sprawdza się klasyczny ciemniejszy kostium z jasną bluzką. Kolorowe i mocno wzorzyste bluzki są raczej nieodpowiednie. Do tego gładkie, matowe rajstopy i klasyczne czółenka na średnim obcasie oraz skromna biżuteria w postaci krótkich kolczyków, sznurka perełek lub prostej broszki. Dopełnieniem stroju winna być prosta, odsłaniająca twarz fryzura, klasyczny makijaż i zadbane dłonie. Rozpuszczone włosy, czy kosmyki opadające na twarz nie należą już do biznesowego wizerunku.


GB: A jak mają ubierać się mężczyźni?

Agnieszka Jelonkiewicz: Panowie mogą ubrać ciemny garnitur. Może to być np. kolor granatowy czy grafitowy. Do tego biała lub pastelowa koszula i ciemny (najlepiej jedwabny) krawat gładki lub z klasycznym wzorem np. w kropeczki, czy w paski. Dopuszczalne są też koszule w delikatny prążek lub krateczkę. Uzupełnieniem wyglądu każdego mężczyzny jest jeszcze zegarek. Niedopuszczalne są zegarki z plastiku, gumy czy kolorowe. Najbardziej elegancki jest ten tradycyjny ze wskazówkami i skórzanym paskiem. Poza zegarkiem mężczyzna nie nosi żadnych ozdób. Dotyczy to zarówno łańcuszków, kolczyków, sygnetów jak i spinek do krawata. Prawdziwego dżentelmena wyróżnia tylko jakość stroju.

 

 






Zamów newsletter

Zapoznałem się z Regulaminem portalu GB.pl i go akceptuje.

Projekty bankowej

Po raz dwudziesty pytamy banki o wyniki finansowe osiągnięte w minionym roku.

Zobacz także

Partnerzy: