Ryzykowne aktywa kuszą i dają zarobić
Inwestorzy coraz śmielej zabierają się za kupowanie akcji. Czy na giełdy na trwałe powrócił optymizm?
Ekonomiści, inwestorzy i analitycy zadają sobie to właśnie pytanie. - Problemem nurtującym obecnie inwestorów jest to, czy europejski kryzys zadłużenia jest już przez rynki zdyskontowany, czy też należy się obawiać, że jego ewentualna eskalacja spowoduje pogłębienie spadków na giełdach – zastanawia się Roman Przasnyski z Open Finance.
Jak wiadomo każdy kryzys finansowy i łączące się z nim załamanie gospodarcze istotnie uderzają w światowe giełdy i wpływają na wycenę akcji. Przasnyski jest optymistą. - Dokonując subiektywnej oceny wagi ostatnich czterech największych kryzysów i porównując skalę spadków, jakie wywołały one na giełdach, można zaryzykować twierdzenie, że inwestorzy najgorsze mają już za sobą.
Wciąż jednak na rynkach jest duża niepewność i sytuacja nie jest do końca jasna i rozstrzygnięta. Open Finance porównało poprzednie kryzysy – okazuje się, że spadki na giełdach europejskich są wciąż znacznie mniejsze, niż w czasie pęknięcia bańki internetowej z lat 2000-2002 czy globalnego kryzysu finansowego, spowodowanego załamaniem rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. A eksperci uważają, że zapoczątkowany kłopotami europejski kryzys zadłużenia należy do trzech najpoważniejszych kryzysów w historii, licząc ten największy, z lat 1929-1933 (teraz problem zaczął się od Grecji i rozszerzył na państwa z tzw. grupy PIIGS).
Jest tez i druga obawa. - Wszelkiego rodzaju porównania są utrudnione z tego względu, że europejskie kłopoty wciąż trwają i trudno przewidzieć dalszy rozwój sytuacji. Z jednej strony można mieć nadzieję, że najgorsze mamy już za sobą, z drugiej zaś końca kłopotów nie widać. Wciąż nie można wykluczyć scenariuszy znacznie gorszych, niż te, z którymi mieliśmy do czynienia do tej pory. Nadal aktualny jest wariant ogłoszenia upadłości Grecji, z perspektywą opuszczenia przez nią strefy euro. Wciąż nie można wykluczyć rozwiązań jeszcze bardziej radykalnych, z rozpadem strefy euro i Unii Europejskiej w dotychczasowym kształcie włącznie – ocenia Przasnycki.
Przypomnijmy, że w miniony czwartek obserwowaliśmy znaczący wzrost optymizmu inwestorów, co przełożyło się na blisko dwukrotny wzrost obrotów na warszawskiej giełdzie względem środy i ponad dwuprocentowe zyski WIG i WIG20. W ciągu dnia notowano nawet blisko 4-procentowe wzrosty. Ale np. członkowie Rady Polityki Pieniężnej cały czas obawiają się spowolnienia gospodarczego w najbliższych kwartałach i wzrostu inflacji - Niektórzy członkowie władz monetarnych stwierdzili zaś, że w przypadku istotnego wzmocnienia złotego może być uzasadnione obniżenie stóp procentowych (czy zatem spadek kursu EUR/PLN o 38 groszy (8,4%) od 14.12.2011 nosi znamiona takiego ruchu?). Dane dotyczące grudnia pokazały, że polska gospodarka wygląda nieznacznie gorzej niż miesiąc wcześniej (sprzedaż detaliczna wzrosła o 8,6 proc. r/r vs. 12,6 proc. r/r, a stopa bezrobocia wzrosła do 12,5 z 12,1 proc.) i może ta tendencja utrzymać się w najbliższych miesiącach – napisali analitycy Jarosław Klepacki i Arkadiusz Wiśniewski z DMK Financial Services.
Jak na razie styczeń jest wyjątkowo udanym miesiącem dla inwestorów w całej Europie. Główne indeksy zyskują, a niektóre z nich są na poziomach najwyższych od pół roku.
Jak wiadomo każdy kryzys finansowy i łączące się z nim załamanie gospodarcze istotnie uderzają w światowe giełdy i wpływają na wycenę akcji. Przasnyski jest optymistą. - Dokonując subiektywnej oceny wagi ostatnich czterech największych kryzysów i porównując skalę spadków, jakie wywołały one na giełdach, można zaryzykować twierdzenie, że inwestorzy najgorsze mają już za sobą.
Wciąż jednak na rynkach jest duża niepewność i sytuacja nie jest do końca jasna i rozstrzygnięta. Open Finance porównało poprzednie kryzysy – okazuje się, że spadki na giełdach europejskich są wciąż znacznie mniejsze, niż w czasie pęknięcia bańki internetowej z lat 2000-2002 czy globalnego kryzysu finansowego, spowodowanego załamaniem rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. A eksperci uważają, że zapoczątkowany kłopotami europejski kryzys zadłużenia należy do trzech najpoważniejszych kryzysów w historii, licząc ten największy, z lat 1929-1933 (teraz problem zaczął się od Grecji i rozszerzył na państwa z tzw. grupy PIIGS).
Jest tez i druga obawa. - Wszelkiego rodzaju porównania są utrudnione z tego względu, że europejskie kłopoty wciąż trwają i trudno przewidzieć dalszy rozwój sytuacji. Z jednej strony można mieć nadzieję, że najgorsze mamy już za sobą, z drugiej zaś końca kłopotów nie widać. Wciąż nie można wykluczyć scenariuszy znacznie gorszych, niż te, z którymi mieliśmy do czynienia do tej pory. Nadal aktualny jest wariant ogłoszenia upadłości Grecji, z perspektywą opuszczenia przez nią strefy euro. Wciąż nie można wykluczyć rozwiązań jeszcze bardziej radykalnych, z rozpadem strefy euro i Unii Europejskiej w dotychczasowym kształcie włącznie – ocenia Przasnycki.
Przypomnijmy, że w miniony czwartek obserwowaliśmy znaczący wzrost optymizmu inwestorów, co przełożyło się na blisko dwukrotny wzrost obrotów na warszawskiej giełdzie względem środy i ponad dwuprocentowe zyski WIG i WIG20. W ciągu dnia notowano nawet blisko 4-procentowe wzrosty. Ale np. członkowie Rady Polityki Pieniężnej cały czas obawiają się spowolnienia gospodarczego w najbliższych kwartałach i wzrostu inflacji - Niektórzy członkowie władz monetarnych stwierdzili zaś, że w przypadku istotnego wzmocnienia złotego może być uzasadnione obniżenie stóp procentowych (czy zatem spadek kursu EUR/PLN o 38 groszy (8,4%) od 14.12.2011 nosi znamiona takiego ruchu?). Dane dotyczące grudnia pokazały, że polska gospodarka wygląda nieznacznie gorzej niż miesiąc wcześniej (sprzedaż detaliczna wzrosła o 8,6 proc. r/r vs. 12,6 proc. r/r, a stopa bezrobocia wzrosła do 12,5 z 12,1 proc.) i może ta tendencja utrzymać się w najbliższych miesiącach – napisali analitycy Jarosław Klepacki i Arkadiusz Wiśniewski z DMK Financial Services.
Jak na razie styczeń jest wyjątkowo udanym miesiącem dla inwestorów w całej Europie. Główne indeksy zyskują, a niektóre z nich są na poziomach najwyższych od pół roku.




