Gospodarka

2010-07-05 15:52:04

Niemcy i Grecja, ucieczka z eurolandu?

Europejskie starania o utrzymanie unii walutowej nie powstrzymują pogłosek o jej rychłym upadku.




Tuzy świata finansów od jakiegoś czasu sugerują, że pierwszy ze strefy euro wyjdzie sfrustrowany kryzysem Berlin, zaś podczas ostatniego spotkania przywódców europejskich prezydent Nicolas Sarkozy użył wręcz szantażu, że Francja opuści strefę, jeśli Niemcy nie pomogą Grecji.

 

Tymczasem wielu niemieckich przywódców z Angelą Merkel na czele coraz głośniej wzywa do wypracowania w eurolandzie takiego mechanizmu, który pozwoli wyrzucić za burtę Grecję czy jakikolwiek inny kraj członkowski, jeśli będzie nadmiernie zadłużony, a jego gospodarka pozostanie niekonkurencyjna. Wszystko po to, żeby pozostali członkowie strefy euro nie płacili za rozrzutność niewdzięczników i ich nieuzasadnione wydatki. I tak gorącym tematem stały się dzisiaj plotki, porady, groźby, sugestie i informacje „z pierwszej ręki”, których motywem przewodnim jest opuszczenie strefy euro – albo przymusowe przez Greków, albo dobrowolne przez Niemców. Ale pozostaje fundamentalne pytanie: czy o takiej ewentualności możemy w ogóle rozmawiać?

Geografia unii walutowej

 

Naszym zdaniem we wszystkich dyskusjach o przyszłości euro brakuje argumentu politycznych podstaw utworzenia tej waluty. To prawda, że argumenty dotyczące fundamentów gospodarczych papierowego pieniądza są ogromnie istotne, ale działalność handlowa opiera się na walutach, których wartością są również decyzje polityczne. A to oznacza, że rząd musi być zdolny do wykorzystania papierowego pieniądza przy rozliczaniu zadłużenia, zaś odmowa przyjęcia waluty jako formy rozliczenia w handlu w ramach ograniczeń prawnych powinna być i jest karalna.

 

Bezspornie obecne kłopoty z euro polegają na tym, że silna waluta nie zawsze odpowiada geografii gospodarek europejskich. Strefa euro ma jeden bank centralny, który prowadzi jedną – spójną – politykę pieniężną, bez względu na to, czy dotyczy państwa w południowej, czy północnej części kontynentu. I tu właśnie jest pies pogrzebany: euro nie przystaje do europejskiej geografii. Europa jest pod względem wielkości obszaru przedostatnim (po Australii) kontynentem na planecie, ale już pod względem liczby państw wchodzących w jej skład zajmuje pozycję wicelidera (po Azji). I nie jest tak przez przypadek, gdyż mnogość europejskich półwyspów, łańcuchów górskich, większych i mniejszych wysp pozwala na zachowanie nawet najsłabszych organów państwowych.

 

Pomimo tak ogromnej różnorodności, naturalne cechy geograficzne kontynentu – żeglowne rzeki, wybrzeża sprzyjające powstawianiu portów – umożliwiały i umożliwiają łatwy przepływ towarów i idei, jak Europa długa i szeroka. Zachęca to do akumulacji kapitału ze względu na niskie koszty transportu. A jednocześnie daje możliwość błyskawicznego rozprzestrzeniania się nowych technologii. I w efekcie – wzrost bogactwa europejskich krajów. Faktycznie pięć z dziesięciu największych gospodarek świata to właśnie państwa europejskie – mimo ich stosunkowo niewielkiej populacji.





Zamów newsletter

Zapoznałem się z Regulaminem portalu GB.pl i go akceptuje.

Projekty bankowej

Po raz dwudziesty pytamy banki o wyniki finansowe osiągnięte w minionym roku.

Sonda

Czy człowiek wie co robi, wydobywając gaz łupkowy?

28%
24%
49%
Głosów: 212, start sondy: 2011-07-07

Partnerzy: