• WIG20 +0.76%
  • WIG +1%
  • mWIG40 +1.35%
  • sWIG80 +1.18%
  • EUR -0.22%
  • USD -0.16%
  • GBP -0.56%
  • CHF -0.16%
  • EUR/USD +0.51%
  • USD/PLN -0.68%
  • EUR/PLN -0.13%
  • CHF/PLN -0.37%
Marketing:E-marketingPublic RelationsMarketing a sprzedażCSRPromocjaStrategieCase StudiesBrandingPoradnikTrendy
A A A
Infantylizacja przekazów reklamowych nie jest żadną celową strategią marketingową...
        
Wracając do infantylizacji - co prawda w Polsce nie jesteśmy pod tym względem w tak zaawansowanym stadium jak Japonia, z jej powszechnym kultem postaci w rodzaju Hello Kitty, ale przejawy postępującego dziecięcopodobnego zidiocenia zaobserwować możemy także u nas w każdym obszarze, na który oddziałują media masowe.

Postaci ze Shreka, Madagaskaru czy Epoki Lodowcowej to przecież jedne z głównych dziś tematów towarzyskich rozmów. Dorośli szczerze pasjonują się dowcipami popularnych polskich kabaretów, czy tymi, które padają w niektórych odcinkach „Szkła kontaktowego”, a do których zrozumienia niezbędny iloraz inteligencji posiada brzdąc nie potrafiący dobrze chodzić.

W reklamach kostek rosołowych dzieci tłumaczą nauczycielkom „co wydobywa”, a większość „ikon marek” produktów kierowanych do dorosłych to postaci, dla których Koziołek Matołek byłby intelektualnym guru. Wspomnieć też można poziom zaawansowania poznawczego popularnych programów telewizyjnych w rodzaju „Tańczących wciąż ze sobą”, czy medialne wyskoki polityków kłócących się o samolocik albo hasających po ulicach z różą w zębach – na szczęście pod opieką księdza. Nawet lansowane mody i tzw. dress code’ biurowy - w rodzaju smyczy na szyi i pojawiania się w pracy w majtkach (nazwa zastępcza to „krótkie spodenki”) nawet wśród pracowników chcących uchodzić za poważne instytucji - utwierdza dorosłych w przekonaniu, że nie tylko mają prawo, ale wręcz obowiązek, aby dziećmi zawsze pozostać.
Bez wątpienia dziecinada dziś tryumfuje.

Pozostaje pytanie, czy jest to naturalna chęć regresu do dzieciństwa społeczeństwa przemęczonego i przerażonego cywilizacją, którą samo sobie na własne nieszczęście stworzyło, czy może celowe działanie niezidentyfikowanych ciemnych sił nie ustających w wysiłkach, by utrzymać dorosłych w przekonaniu, że tak naprawdę wciąż są małymi dziećmi i takimi powinni na zawsze pozostać dla własnego dobra.

Dzieci wymagają nieustannej opieki, troski i nadzoru. Co prawda nie wymaga się od nich odpowiedzialności czy powagi, ale też tak jak przysłowiowe ryby wiele nie mają do gadania – ktoś wie dużo lepiej jak powinno wyglądać ich szczęśliwe życie. Daleki byłbym jednak od obrony samej „powagi” – ta, w połączeniu z dziecinnością staje się mieszanką szczególnie niebezpieczną. Poważne dzieci udające dorosłych kojarzą mi się bardziej z Władcą Much niż z Móch Włatcami – okazują się nieobliczalne i okrutne w całej swojej - nie tak znowu niewinnej - naiwności. Odwrotna, a coraz powszechniejsza proporcja (dorośli udający dzieci), to sytuacja równie groteskowa, ale też groźna – „Zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy”, „Pojęcia o tym nie miałem” to coraz częstsze argumenty obrony dorosłych przestępców, którzy wydają się przynajmniej w tym przypadku mówić prawdę.  
więcej >

Zobacz także

Sonda

Czy masz zaufanie do swojego banku?

  • 60%
  • 33%
  • 7%
Głosów: 42, start sondy: 2010-02-02
więcej >

Trendy

Google Buzz - Google bierze wszystko?

Co się sprawdzi w SEO w 2010 roku?

Klub Bankowej

avatar

PR

O komunikacji... nie tylko w bankach

Batalia Reklamowa - konkurs

PARTNERZY: