Rok po inwazji Rosji na Ukrainę. Jak zmieniły się rynki?

opublikowano: 24 lutego 2023
Rok po inwazji Rosji na Ukrainę. Jak zmieniły się rynki? lupa lupa
fot. Pixabay

Dziś rocznica rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Chociaż oczekiwano, że konflikt nie będzie długotrwały, realia okazały się zupełnie inne. Ukraina broni się dzięki swojej determinacji, wsparciu sprzętowym z Zachodu oraz licznym sankcjom nałożonym na Rosję. Z kolei najeźdźca nie chce odpuścić pomimo wielu porażek. Tymczasem rynki finansowe wyraźnie zmieniły się przez te ostatnie 12 miesięcy, choć niektóre zmiany cen mogą zaskakiwać.

Wzrosty czy spadki nierzadko sięgały kilkudziesięciu czy nawet kilkuset procent, a dzisiaj nie tylko obserwujemy redukcję tych ruchów, ale nawet ruchy zupełnie odwrotne.

Surowce energetyczne

Rosja była jednym z największych dostawców surowców energetycznych nie tylko w Europie, ale również na całym świecie. Cały świat obawiał się, że wojna oznacza brak dostępu do rosyjskich surowców. Sama Rosja zdecydowała się na szantaż w przypadku kluczowego dla Europy rynku gazu. Okazuje się jednak, że po początkowym szoku na rynku gazu, ropy czy również węgla, ceny spadły i ustabilizowały się, a Europa znalazła innych dostawców kluczowych surowców. Choć Putin chciał zamarznięcia Europy podczas mijającej już zimy, to ograniczenie zużycia, znalezienie innych dostawców oraz łagodna pogoda doprowadziły do spadków cen poniżej poziomów sprzed wojny.

• Gaz TTF: -42 proc. r/r
• Gaz amerykański: -57 proc. r/r
• Ropa Brent: -17 proc. r/r
• Węgiel ARA: +8 proc. r/r

Ceny gazu spadły do poziomów przedwojennych w Europie, choć jednocześnie ceny nie mogą poniżej notowań na gaz LNG w Azji. Obecnie gaz LNG stanowi dużą część dostaw do Europy, dlatego ceny na Starym Kontynencie muszą pozostać konkurencyjne. Co więcej, ceny wciąż pozostają nawet 2 krotnie wyższe niż w latach przed pandemią oraz wojną.
Źródło: Bloomberg, XTB

Surowce rolne

Ukraina i Rosja nazywane były spichlerzem Europy. Chociaż udział tych państw w produkcji pszenicy, kukurydzy, rzepaku czy słonecznika nie jest duży, to jednak kraje te są kluczowymi eksporterami na świecie. Ważniejsze jest jednak to, że w ostatnich latach głównymi odbiorcami tych produktów rolnych były biedniejsze kraje rozwijające się. Biedniejsze kraje straciły w pewnym momencie swoich głównych dostawców oraz nie były w stanie kupować potrzebnych surowców po astronomicznych wtedy cenach. Ostatecznie doszło do porozumienia o kontynuacji dostaw z Ukrainy, dzięki czemu ceny wróciły na zdecydowanie niższe poziomy.

• Pszenica: -15 proc. r/r
• Kukurydza: 0,0 proc. r/r
• Słonecznik: +5,2 proc. r/r

Rynek akcji

Rynek akcji zawsze reaguje nerwowo na tak negatywne czynniki jak wojna. W tym wypadku mieliśmy również niezbyt ciekawą sytuację gospodarczą na świecie – inflacja dosyć mocno rosła ze względu na pandemiczne działania banków centralnych oraz ożywienie gospodarcze, co musiało spotkać się z odpowiedzią w postaci podwyżek stóp procentowych. W takim środowisku akcje traciły dosyć wyraźnie, choć jednocześnie informacje na temat kontrofensywy ze strony Ukrainy czy sygnały spowalniającej inflacji pozwalały na ożywienie na rynku akcyjnym.

Na świecie widać rynki, które zyskały dzięki wojnie. Byli to nie tylko producenci uzbrojenia, ale również dostawcy takich produktów, które w mniejszym stopniu trafiały na rynki ze strony Ukrainy i Rosji. Amerykański Lockhead Martin (LMT.US) wzrósł o 20,33 proc. w ciągu roku. Raytheon Technologies (RTX.US) również działający w branży zbrojeniowej zyskał 8 proc.. Nie sposób również nie wspomnieć o spółkach paliwowych, które doprowadziły swoje marże do ekstremalnych poziomów. W Polsce wygranymi była Lubawa (LBW.PL), producent kamizelek kevlarowych, który wzrósł o 161 proc., natomiast Protektor (PRT.PL) zyskał 117 proc.. Spółka zajmuje się produkcją obuwia militarnego.

Lockheed Martin czy BP zyskały dzięki wojnie. Na przestrzeni rok Lockheed zyskał ponad 20 proc., natomiast BP ponad 40 proc.
Źródło: xStation5

Sankcje, gospodarka, inflacja i Chiny

Na ten moment konflikt wciąż trwa pomiędzy Rosją oraz Ukrainą. Zachód jednak mocno wspiera Ukrainę w tej walce, poprzez potężne wsparcie dla rządu i armii. Oprócz tego nałożono szereg sankcji dotyczący sfery finansów czy również najważniejszych towarów eksportowych. Gospodarka Rosji korzystała w dużej mierze na fali ekstremalnie wysokich cen surowców, dlatego spadek gospodarczy nie był tak silny jak w przypadku Ukrainy.

Wzrosty cen surowców, zamknięcie niektórych szlaków komunikacyjnych doprowadziło do wzrostu inflacji na świecie, choć oczywiście trzeba pamiętać, że jeszcze przed wojną wykazywała ona wyraźne oznaki niekontrolowanego wzrostu. Wydaje się jednak, że banki centralne osiągnęły przynajmniej połowiczny sukces, choć jednocześnie duża część spadku tempa inflacji bierze się ze spadku cen surowców. 

Nie należy również zapominać o Chinach, których ambicją była zmiana kierunku uzależnienia z Rosją. Obecnie przychody z surowców rosyjskich są generowane przez sprzedaż głównie w Azji. Z drugiej strony Chiny nie zdecydowały się na podobny krok jak Rosja i nie zdecydowały się na otwarty atak Tajwanu, gdyż to mogłoby oznaczać totalną destrukcję tej gospodarki, mocno zależnej od eksportu swoich produktów na cały świat.

Czy koniec wojny oznaczałby rynkową hossę?

Przez wiele miesięcy w 2022 roku inwestorzy oczekiwali na jakiekolwiek sygnały wskazujące na możliwe zawieszenie broni czy pokój. Aktualnie nie wydaje się, żeby do takiej sytuacji miało dojść szybko. Wojna stała się dla rynków finansowych czymś powszednim. Oczywiście nie można wykluczyć dalszych ograniczeń dostaw surowców ze strony Rosji na inne kierunki, biorąc pod uwagę m.in. stosowanie przez wiele krajów ceny maksymalnej na ropę czy gaz. Z drugiej strony nie wydaje się, aby był to scenariusz bazowy. Zakończenie wojny byłoby przede wszystkim dobrą informacją dla Ukrainy,  ale dla rynków najprawdopodobniej nie oznaczałoby to przełomu, a jedynie szybsze wyjście z takiego problemu jakim jest obecnie inflacja czy ryzyko recesji gospodarczej. Z drugiej strony rynki finansowe są przesycone negatywnymi informacjami, dlatego tak dobra wiadomość mogłaby stać się zalążkiem powrotu rynków do dłuższej hossy.

Michał Stajniak, Maciej Kietliński, XTB

 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła